Wczoraj rano weszlismy na stary wulkan
odbywajac rownoczesnie droge krzyzowa, gdyz zboczu wulkanu znajdowaly
sie rzezby obrazujace kolejne stacje. Filip chcial miec wszedzie
zdjecia i byl bardzo dzielny, przeszedl cala droge, mimo ze bylo
bardzo goraco a podejscie nie takie latwe. Potem, dla ochlody
pojechalismy na kolejne zimne zrodla. Tym razem zimne byly
okropne, z trudem mozna bylo sie wykapac, az zapieralo dech. A Filip
oczywiscie chcial plywac tam wciaz...Potem była wysmienita pizza
(taka jak w Amalfi!) i frytki dla Filipa, który twierdzi, ze frytki
maja dużo witamin. Na moje protesty odpowiada – ale przeciez,
ziemniaki to warzywo, więc na pewno są zdrowe! Wreszcie wieczorem
zanurkowalismy na wulkanicznej plazy przed naszym domkiem. Niezwykle
widoki – na wulkanicznych glazach, tuz przy brzegu rozwija się
rafa: widzielismy i rybki, i kraby, i weze morskie, i ukwialy, koral,
a wszystko w scenerii czarnego piasku i zuzlu wuklanicznego. Bardzo
inne od wszystkiego co do tej pory widzielismy pod woda. Po wyjsciu z
morza (po niecalej godzinie od pizzy i frytek, gdzie zjadl tyle co
ja) Filip pyta – a co teraz jemy na kolacje?
A dziś wieczorem wyplywamy calonocnym
statkiem na Cebu a stamtad na Bantayan.
Zjecia! Zdjecia!...
OdpowiedzUsuńA u nas festyn w przyszły weekend. Halina Frąckowiak nas odwiedzi ;) Zdążycie? Mam nadzieję że nie kupiliście biletów z Warszawy w OLT…
OdpowiedzUsuńBuziaczki, PA
niestety kupilismy
Usuńwiec czeka nas jakies 6 godzin w pociagu po 20 godzinach lotu (z 7 godzinnym czekaniem w Tel Avivie)
My w sobotę byliśmy w pięknym country house pogoda tez dopisala . Musimy tam pojechać jak przyjedziecie ... Sciakamy MGiK
OdpowiedzUsuń