sobota, 25 sierpnia 2012
Cebu city
Na Malapausca, po porannej kapieli w basenie i wczesnym lunchu w naszym ulubionym Ging-ging wyruszylismy w droge powrotna. Pozegnalismy brudne nabrzeza Malapauski by w Maya wsiasc do tym razem komfortowego, klimatyzowanego autobusu do Cebu city. Podroz ciagnela sie niemilosiernie, gdyz kierwoca zatrzymywal sie na kazde skininie dloni osoby stojacej na poboczu a slamsowate, zakorkowane przedmiescia Cebu ciagnely sie w nieskonczonosc. Po dotarciu do hotelu Jasmine Pension w uptown wszyscy byli zmeczeni co w ostatecznosci skonczylo sie awantura przy kolacji...Nastepnego dnia wyruszylismy na zwiedzanie nielicznych atrakcji Cebu - jest ich na tyle malo , ze o 14 nie wiedzielimy juz co robic, gdyz odwiedzilismy zarowno ogrod motyli i galerie obrazow stworzonych z uzyciem skrzydel motyli, krzyz Magellana, bazylike St.Nino jak i stary fort. A potem siedzielismy w centrum handlowym by jakos dotrwac do 20, o ktorej to powinnismy byc na lotnisku by zdazyc na samolot do Hongkongu. Ogolne wrazenie Cebu City jest smutne - miasto jest brudne i sporo w nim zebrakow oraz centrow handlowych - tak jakby w nich toczylo sie zycie.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Szkoda że taka ciekawa przygoda się tak szybko kończy.. Miło się czytało. Teraz czekamy na projekcje zdjęć oczywiście z komentarzami :) JA
OdpowiedzUsuńwstepny plan - 15 wrzesnia, powiedzcie tym co nie czytali :)
OdpowiedzUsuńniestety jedna butelke rumu filipinskiego nam zabrali a druga sie zbila,ale przewidujemy inne atrakcje :)