piątek, 17 sierpnia 2012

Filipinos

Pare slow o Filipinczykach. Sa bardzo, bardzo mili i pomocni a przy tym nienarzucajacy sie. Jak jezdzimy motorem to wszyscy nas pozdrawiaja, jak o cos pytamy zawsze staraja sie pomoc. Wszyscy mowia choc troche po angielsku co nas rozleniwia i ja potrafie po filipinsku powiedziec tylko salamat - dziekuje. Ostatnio Filip znow postanowil sie przespac na motorze, wiec musielismy sie zatrzymac, bo bylo to niebezpieczne. Zatrzymalismy sie kolo sklepu. Wyszedl do nas Pan i zaprosil nas do siebie na mala fete. Nie chcielismy przeszkadzac, Filipek spal, wiec weszlismy tylko na podworko, gdzie wyniesiono nam miejscowe spaghetti i kurczaka wciaz dopytujac czy nie chcemy wiecej. Pan, rolnik, mowil swietnie po angielsku, wiedzial, gdzie jest Polska, Krakow i kilka innych faktow a skonczyl tylko szkole srednia w Camiguin i nigdzie nie podrozowal. Najedlismy sie wszyscy i zbieralismy do wyjazdu, zapakowali nam jeszcze jedzenie na droge ze slowami, ze byc moze kiedys sie odwdzieczymy komus innemu i tak dobra karma bedzie krazyc...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz