sobota, 11 sierpnia 2012
cock fights - walki kogutow
Dzis bylismy na walkach kogutow a nawet na najwiekszym filpinskim derby kogutow. Przyjechala koguty i z Mingao i z Cebu i tylko w zwiazku z powodzia te z Luzon nie dojechaly. Niesamowite przezycie! Bylismy dokladnie od poczatku. Trybuny z wolna sie zapelnialy wokolu specjanie przygotowanej piaskowej areny otoczonej szklanym plotkiem, tak by wszysto bylo widac. Nagle na arene wyszli wlasciciele z dwoma pierwszymi kogutami i.. zaczelo sie! okrzyki obstawiania - ten po prawej , ten po lewej! 100, 200, 500 pesos! harmider wielki. Filip patrzyl szerokootwartymi oczami. Koguty wychodzily parami- kazdy mial swojego koguta rozgrzewjacaego, ktory dziobal, tego, ktory przystepowal do wlasciwej walki aby go rzgrzac. I zaczlo sie! koguty najezyly sie naprzeciw siebie i skoczyly na siebie, jeden na gorze, drugi na dole! Sedzia je rodziela, pokazuje je sobie naprzeciw by zoabczyc czy dalej beda walczyc. Podjely walke! dziobia sie az jeden prawie sie nie rusza, sedzia przerywa walke, wszystko trwalo okolo 30 sekund. Sa to derby, wiec koguty nie powinny umrzec na ringu. Krzyki w okol, adrenalina buzuje a Filip... zasypia... tym lepiej dla niego. Ja mam szczescie, ze siada kolo mnie pracownik naszej willi Marmarine i tlumaczy zasady, ktore zmieniaja sie z walki na walke, zmieniaja sie stawki i waznosc walk. Jeden z wlascicieli koguta obstawia swojego championa na 100 tys pesos (10 tys zl) , ktore traci w 30 sekund....Ciekawe maja imiona walczacych - "Money is a toy - pieniadze sa zabawka", "Fat china boy" - gruby chinski chlopak itp. Wraz z Garym wygrywamy 400 pesos, ktore pozniej tracimy. Bardzo fajne przezycie, nawet jesli nie spodobaloby sie obroncom praw zwierzat :)
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz