Zeby nie bylo za dobrze, to jestem strasznie pogryziona przez niewiadomoco - najprawdopodniej piaskowe muchy (sand flies) lub mrowy czyli niby lepiej niz komary z denga, ale srednio 50 ugryzien/reke/noge i 200 na plecach co swedzi okrutnie. Nie wiem jak to sie stalo, ale jestem jedyna pogryziona osoba :( no i w zwiazku z przyjazdem duzej grupy Japonczykow musielismy zmienic nasz cudny big room na chatke na plazy - co prawda do morza mamy teraz slownie 4 metry (zmierzone) ale powierzchni znacznie mniej i widok mniej spektatularny.
a dla tych co chca wiedziec gdzie dokladnie jestesmy linki :
http://wikitravel.org/en/Siquijor
oraz nasz hotel:
http://www.marmarine.jp/en/index.html
co u Was?
My codziennie czytamy te Wasze super przygody i z zazdrości się nie odzywamy :). A tak poważnie to miło słyszeć że nie nudzicie się, my także nie mamy czasu na nudę bo szykujemy swoje M2 :) Odpoczywajcie i w końcu wracajcie do Polski bo trzeba coś usmazyc na ogniu JA
OdpowiedzUsuńStaram sie napisać do was od kilku dni ale jak już sie modze to niechce mi tego wysłać :( u nas ok tylko mały problem z Klara ale to napisze ci pózniej bez strachu wszystko już ok tylko ja sie muszę znów nadrobić . Tęskni mi Sue za wami i myśle ze Klarze tez bo zobaczyła zdjęcie Fifi i coś mi bardzo próbowała tłumaczyć:)
OdpowiedzUsuń