czwartek, 16 sierpnia 2012

Camiguin

Podroz z Bohol na Camiguin zajela nam caly dzien i była meczaca – najpierw plynelismy lodka, potem jechalismy jeepneyem, następnie przesiadlismy się do napakowanego do granic autobusu, po dwoch godzinach czekania poplynelismy promem (morze wzburzone, wszyscy mieli troche choroby morskiej) a po doplynieciu na Camiguin znow jeepney i multicap. By się dowiedziec, ze w wybranym przez nas hotelu nie ma miejsca...wiec znow taksowka i do drugiego miejsca. W Seabrise na szczescie mieli wolne spore domki za 500 pesos z fajnym widokiem na czarna, wuklaniczna plaze i morze. Natepnego dnia wynajelismy motory (gdyż skuterow nie maja tutaj, zbyt gorzysty teren) i wyruszylismy na zwiedzanie. Widzielismy zatopiony cmentarz, zimne zrodla sodowe – gdzie zorganizowano bardzo fajny basen i wszyscy w koncu się zrelaksowalismy i wodospad, do ktorego dotarlismy po ok polgodzinnej przeprawie po glazach. Goraco tu, zielen palm jest dużo ciemniejsza niż na Siquijor, wulkany wygladaja dostojnie...Filipkowi podba się bardzo motor i caly czas dopytuje się o wulkany. Jednak podjescie na nie jest dość trudne, więc chyba sobie odpuscimy.

Wczorajszy dzien rozpoczal się od wizyty w miescie Mumbajao, gdyz mielismy drobne wypadki motorowe – ja potrzaskalam kask a BiL tylne swiatlo. Czasami stan tutejszych drog jest bardzo off-road...Na szczescie nic nikomu się nie stalo a koszt czesci zamiennych nie był duzy i wszystko już odkupilismy. Ja kask w sklepie zelaznym za cale 200 pesos...Potem wybralismy się na kolejny wodospad, który okazal się być hiperturystyczny i czesciowo obetonowany, więc czym predzej wsiedlismy na motory i pojechalismy ogladac wielkie malzo-muszle (giant clams http://animals.nationalgeographic.com/animals/invertebrates/giant-clam/ )
Sa piekne! Ogromne – osiagaja rozmiary do 1m, są bajecznie kolorowe i niebezpiczne, daltego oglada się je z przewodnikiem. Zamykajaca się blyskaiwcznie muszla może odciac ciekawksa reke, która chce dotknac srodka muszli. W okol muszli – cudna rafa koralowa, z wielkmi rybami – parrot fish, sergeant fish, nemo itd. i swietnym koralem – brain, moon, hospital coral, by wspomniec tylko kilka. Na obiad tam zjedlismy sobie walsnie rybe sierzanta (http://en.wikipedia.org/wiki/Sergeant_major_%28fish%29 ) Wysmienita! A wieczorem, na dobre zakonczenie dnia, pojechalismy do gracych zrodel zrelaksowac się. I było milo, tylko woda już nie jest taka goraca, gdyż podgrzewajcy zrodla wulkan stygnie.
Filip wczoraj mial dzien dobroci i mowil jaki jest bardzo wdzieczny, ze go tutaj zabralismy oraz ze wszystkich kocha :) i ze jego Klarze tez by się tutaj podobalo. I koniecznie musi kupic pamiatki Tymkowi i Klaruni

JA i PA jak remont? mam nadzieje, ze choc troche odpoczywacie... a co u Panstwa S?

3 komentarze:

  1. Remont? No coz, JA okresla to jako "kacza d...a" Zostaly nam dwa tygodnie a konca prac nie widac za to pieniedzy jak najbardziej. S byli na wakacjach nawet nie wiemy co u nich, dzisiaj zadzwonie to sie dowiem :) Pozdrawiam Was I BiL goroco. Bawcie sie dobrze I pisz, bo Wasze przygody zastepuja nam wakacje w tym roku :)

    OdpowiedzUsuń
  2. A, I oczywiscie zdjecia chcemy ;)

    OdpowiedzUsuń