wtorek, 31 lipca 2012

i znow w Manili

wlasnie wyladowalismy w Manili na miedzyladaowanie w drodze do Dumaguete z nadzieja, ze tam pogoda bedzie lepsza. W samolocie bylo mnostwo bialych, ktorzy sie ewakuwali z Busuangi tak jak my a tam jakby pogoda sie poprawiala. Przy podchodzeniu do ladowania w Manili bylo ostro - samolot niezle sie kolysal przy tak silnym tajfunowym wietrze. Filip wlasnie bawi sie z filipinskim kolega przy kabinach telefonicznych - kazdy probuje w jakims swoim jezyku gdzies zadzwonic - Filip oczywiscie do Tymona. Domienilismy troche kasy, bo jednak kurs na lotnisku najlepszy a ceny wysokie, jak to w biednych krajach, zupka z proszku 7 zl. Filip dzis dostal glupawki i dziala na nerwy, ale moze mu niebawem przejdzie...Usciski!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz