poniedziałek, 30 lipca 2012

zalalo nas

Dzis w nocy byl przyplyw i zalalo nas a dokladniej nasza kuchnie, gdzie lezala spora czesc rzeczy na podlodze. Od wiekszych szkod uratowal nas Filipek, ktory nad ranem zaczal krzyczec, ze nie podba mu sie jak woda chlupocze w kuchni - ostatni moment by wrzucic wszystko z podlogi na lozko. Coz, podloga zrobiona z bambusowych zerdzi slabo chroni przed przyplywem. Juz mam dosc tych chlupotow. Kupilismy bilety samolotowe na jutro na Siquijor z nadzieja, ze tam bedzie troche lepiej, choc podobno w zwiazku z tajfunem na calych Filipinach leje. Troche szkoda, ze nie zobaczymy El Nido, ale obecnie nie ma sie tam jak dostac. Dzis rano skorzystalismy w pelni z naszej kuchni szykujac sobie jajka na twardo, kawe i kakao. Oraz paczki. Te paczki to jeszcze z tydzien bedziemy jesc. Od rana z Filipkiem przerabiamy ksiazeczki edukacyjne, lego, bajki, jakos dajemy rade, bardzo fajne to nasze dziecko, wiekszosc rzeczy jednak mu sie podoba. Sprobuje zalaczyc pare zdjec, mam nadzieje, ze sie uda. Sa kiepskie, bo i pogoda nienajlepsza i aparat taki sobie....

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz