sobota, 28 lipca 2012
Busuanga
Po 6 dniach podrozy, 5 samolotach i kilku busach dojechalismy na Busuange. Roznica miedzy naszym ostatnim miejscem pobytu a Coron - przepasc. Mieszkamy teraz w chatce z bambusowych bali, na szczescie przestronnej, ale zupelnie podstawowej. Chatka stoi na wodzie, na balach, mieszkamy tak jak miejscowi. Zadziwiajace jest to, ze jest tu prad i internet. Widok jest piekny. Tylko jedna glowna niedogodnosc - leje. Juz nie pada i nie mzy tylko regularne oberwanie chmury, wiec nie za bardzo mozna zwiedzac czy plywac. Filipowi sie podoba, mowi, ze chatka super a teraz z lego buduje podobna. Zdjecia dolacze jak przebiore.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz