niedziela, 29 lipca 2012

Coron town

Mimo deszczu wybralismy sie wczoraj na przechadzke po miescie. Typowe azjatyckie miasteczko trzeciego swiata, mi przypominalo bardzo podobne miasteczka na  Flores w Indonezji. Gdy tylko wyszlismy na glowna ulice zlapala nas burza - troche przeczekiwalismy pod markiza  jednego ze straganow ale w koncu wzielismy loaklnego tricykla - motor z metalowa nadbudowka dla pasazerow. Filipowi bardzo sie podobalo. Pojechalismy niedaleko bo tylko na market, niestety juz sie wszyscy zbierali. Poszlimy na nadbrzeze, gdzie wiatr byl tak silny, ze polamal nam parasol. A potem wrocilimsy do chatki i wegetowalismy, bo deszcz lal. Sprawdzilismy pogode na najblizsze dni i kicha :( bedzie lalo. Chociaz dzis rano akurat nie pada, szkoda ze niektorzy jeszcze spia i nie za bardzo mozemy gdzies sie wybrac. W planie na dzis gorace zrodla i rozgldanie sie czy ejdnak jedziemyna wycieczki na plaze czy probujemy stad sie ewakuowac. Lodka chyba nie wchodzi w gre, bo morze wzburzone. Aha - od czasu do czasu mmay w chatce swoje zwierzatka - na przyklad gekony lub... szczura...Trzymajcie kciuki by w koncu sie wypogodzilo!

2 komentarze:

  1. My tez trzymamy kciuki ! U nas jakoś od 3 dni nie pada ale chyba nie na dlugo x

    OdpowiedzUsuń