Dzis lalo znacznie bardziej, wiec ranek spedzilismy dosypiajac w hotelu, odwiedzajac plac zabaw w hotelu i szykujac sie na popoludniowe zwiedzanie. Potem bus na stacje metra i pojechalismy wymienic troche pieniedzy oraz zobaczyc tutejsza aleje gwiazd na nabrzezu. Lalo i lalo az przestalo. Aleja bardzo fajna, zrobilismy chyba z tysiac zdjec, potem szybka (droga) kawa jednak w Macu (toaleta!) az szwendanie sie po miescie. Trafilismy przypakiem to bardzo ladnego parku z flamingami, papugami i swiatynia - widok niesmaowity - wyspa wsrod drapaczy chmur. Troche trudno bylo chodzic tak , by Filip nie zauwazyl palcu zabaw (wszystko bylo mokre) ale sie udalo :) Filip w ogole strasznie dzielny, zwiedzl dzis od 11 rano do 11 wieczorem tylkoz krotko, ok. polgodzinna drzemka na naszych rekach! W koncu kolo 17 spotkalismy sie z Basia by wspolnie przeplynac na inna wyspe, zobaczyc tutejsze SOHO i zjesc obiado-kolacje. Calkiem niezla byla - mala wietnamsko-chinska knjapka z bardzo stromymi schodami, wybitnie nieturystyczna a jednak wciaz drozsza niz by sie wydawalo (np. zupa ok.40 hkd = 4 euro, piwo18hkd =1,8 euro). No i znow sie rozdzielilismy , gdyz oni woleli powloczyc sie na nogach, by wziac tramwaj pietrowy (atrakcja sama w sobie) i patrzec z gory na pograzajace sie blaku neonow miasto. Kolo 21 zaczelo sie robic nerwowo, gdyz przed 23 musielismy dotrzec do hotelu aby odberac depozyt (250 usd). A tu jeszcze prom, kolejka, busik....Zdazylismy na styk i tylko dzieki temu, ze w koncu ze stacji metra wzielismy taksowke.
Filip w tramwaju wszystko komntowal az stwierdzil,ze on w Hongkongu chce zamieszkac tylko musi wrocic po swoje zabawki. I ze nowe mieszkanie musi miec garaz na jego rower. Mi uniwesytet tez sie bardzo podoba, trzebaby tylko przekonac tate....Jutro pobudka o 4:30 i samolot do Manili a stamtad na Coron
Dołączenie zdiecia z tych pięknych miejsc :)
OdpowiedzUsuń