Pol godziny po tym jak kupilismy bilety na wylot z Busuangi wyszlo slonce, coz za ironia. Wybralismy sie wiec chociaz na gorace zrodal, bo pora bylo wczesnopopoludniowa i za pozno bylo na dalsza wycieczke. Pojechalismy tuktukiem. Filip sie dopytywal, czy po powrocie mozemy zaprosic gosci, zeby mogl Tymonowi opowiedziec jak jechal motorem : ) Zrodla super. Woda rzeczywiscie goraca, zrodlo siarkowe, widok piekny na morze i gory. W drodze powrotnej Filipek zasnal, ja robilam zdjecia prawdziej "off the beaten track" - dzieci w blocie, chatek skleconych z czegobadz. Nasz tuk tuk niezle czasem rzepolil by pokonac kaluze i dziury. Wieczorem wdalam sie w pogawedke z corka wlasciciela naszego hotelu, ktora studiowala w Sydeny. Wiele mi to powiedzialo o mentalnosci Filipinczykow - ewidentnie tu "wyzsze sfery" nie mieszja sie z pospolstwem, Dziewczyna pracuej on-line dla australijskiej firmy teleckomunikacyjnej mieszkajac w Coron Town - troche to abstrakcyjne. Jak sama przyznala wiekszosc czasu spedza na skypie - albo pracujac albo rozmawiajac ze swoim chlopakiem, ktory w czasie pry deszczowej pracuje w Stanach.
Moje skojarzenia na temat podobienstw do Indonezji okazaly sie byc nie bez podstawne - mieszkacy tej wyspy przyjechali tu wlasnie z Indonezji!
Zdjecia sie podobaly? To jutro dodam wiecej ze zrodel! Piszcie do nas
OOOO, ale fajnie! Pozdrawiamy serdecznie z Fab....
OdpowiedzUsuńDziekujemy za ciekawe opisy no .. i fotki. Szczegolne pozdrowiena dla dzielnego Filipa, duży lizak czeka na niego.
Prosimy o więcej, :)
bwoj
Kasiu ;) Więcej zdjęć ;) Pozdrawiamy serdecznie Kuźniki ;)
OdpowiedzUsuńHe he wszyscy już o was wiedza :)) zdjęcia podobają sie bardzo i prosimy o wiecej wiecej x
OdpowiedzUsuń